Okres wycielenia to bez wątpienia najbardziej intensywny czas w roku dla każdego hodowcy bydła mlecznego. Wszyscy są na nogach, a lista obowiązków rośnie z każdą godziną. Ciaran MacDonald, prowadzący stado 350 krów mlecznych na Bellair Estate w Ballycumber w hrabstwie Offaly w Irlandii, doskonale to rozumiał — i postanowił działać.
Wyzwanie: gorączka wycielenia
Farma Ciarana opiera się na wiosennym systemie wycielenia. Całe stado wycielą się między 1 lutego a końcem kwietnia, a rocznie chów obejmuje około 100 jałówek. Do tego dochodzą dwa etaty pracownicze i sezonowa pomoc najemna. Przy takim natłoku pracy każda godzina jest na wagę złota.
„Wycielenie to najgorętszy czas na farmie. Żonglujesz dziesiątkami zadań naraz — a jeśli do tego dołoży się jeszcze zła pogoda, poziom stresu sięga zenitu" — mówi Ciaran.
Decyzja: automatyzacja pojenia cieląt
W styczniu 2019 roku Ciaran zainstalował automat do pojenia JFC Agri Evolution S4 — urządzenie czterostanowiskowe, które indywidualnie obsługuje do 140 cieląt jednocześnie. System wyposażony jest w innowacyjny ekran dotykowy, podwójne zasobniki i miski mieszające.
Wybór modelu czterostanowiskowego był przemyślany — z jednej strony spełniał bieżące potrzeby hodowlane, z drugiej dawał przestrzeń na ewentualne zwiększenie pogłowia w przyszłości.
Efekty, które mówią same za siebie
Czas to pieniądz
Oszczędność półtorej godziny dziennie — tyle zyskał Ciaran dzięki automatowi. Brzmi niepozornie, ale w skali sezonu to dziesiątki roboczogodzin, które można przeznaczyć na inne zadania.
„Tak naprawdę dopiero teraz, gdy maszyna robi to za mnie, uświadamiam sobie, ile czasu pochłaniało przygotowywanie mleka, mycie sprzętu i pojenie cieląt" — przyznaje hodowca.
Koniec z harówką dwa razy dziennie
Przed automatyzacją pojenie cieląt wymagało obecności kilku osób rano i wieczorem — z gorącą wodą, proszkiem mlekozastępczym i kompletnym zestawem do mycia. Dziś maszyna przejmuje ten rytm.
„To zupełnie inny rodzaj pracy. Ciężar fizyczny i rutyna znikły — automat bierze na siebie to, co najbardziej męczyło" — komentuje Ciaran.
Precyzja zamiast przypadkowości
Być może największą zmianą jest jednak standaryzacja żywienia. Wcześniej cielęta mogły być pojone przez cztery lub pięć różnych osób — z nieuchronną zmiennością w proporcjach, temperaturze i ilości mleka. Dziś każde cielę otrzymuje dokładnie tę samą ilość, w tej samej temperaturze i o tej samej jakości — za każdym razem.
„Nie muszę się zastanawiać, czy cielęta dostają właściwe porcje. Po prostu wiem, że tak jest" — mówi Ciaran.
Zdrowsze i lepiej rozwinięte cielęta
Automatyczne pojenie to nie tylko wygoda dla hodowcy — to realna korzyść dla zwierząt. Dostęp do mleka przez cały dzień, a nie tylko rano i wieczorem, sprawia, że cielęta nigdy nie są głodne, rosną równomiernie i są w lepszej kondycji zdrowotnej.
Odsadzanie bez stresu
Tradycyjne, nagłe odsadzenie od mleka to dla cieląt poważny stres metaboliczny. System JFC Evolution S4 przeprowadza ten proces stopniowo i automatycznie — zgodnie z zaprogramowanym harmonogramem. Efekt? Brak załamań wzrostu i spokojniejsze przejście do kolejnego etapu żywienia.
Technologia w kieszeni
JFC Agri oferuje również aplikację mobilną, która pozwala zdalnie monitorować pracę automatu. Dla Ciarana to szczególnie praktyczne rozwiązanie — jego farma z automatem znajduje się około 3 kilometrów od głównego gospodarstwa.
„Dzięki aplikacji będę mógł sprawdzić, czy wszystko gra, nawet gdy mnie tam nie ma" — mówi hodowca.
Dla tych, którzy wciąż ważą koszty i korzyści: Ciaran nie ma wątpliwości. Automat do pojenia cieląt JFC Evolution S4 to inwestycja, która zwraca się w czasie, zdrowiu zwierząt i komforcie pracy — każdego dnia sezonu wycieleniowego.






